Często od klientów otrzymuję prośby/zapytania o „poprowadzenie danego wydarzenia”. Zawsze wówczas dopytuję, szukacie prowadzącego czy konferansjera? A to jest jakaś różnica pyta zdziwiony klient? Ależ ogromna, odpowiadam z przekąsem i od razu tłumaczę.
Co na evencie robi prowadzący?
Prowadzący dane wydarzenie musi mieć scenariusz, to bezwzględnie. W kolejnym kroku zapoznaje się ze scenariuszem, poprawia literówki, drobne błędy stylistyczne i tyle. Potem pozostaje mu już tylko poprawnie poprowadzić krok po kroku firmowy event czy inną galę. Tu słowo klucz to POPRAWNIE. Co to znaczy? Prowadzący, mówiąc wprost, a w zasadzie pisząc CZYTA przygotowany scenariusz. Nie wychodzi poza ramę zapisanych słów czyli jednym słowem trzyma się literalnie tego co przygotował mu klient. Tyle!
A co robi dobry konferansjer?
- Przygotowuje się do eventu poznając klienta i jego branżę, szuka ciekawostek, historyjek itp.
- Czyta scenariusz.
- Przerabia scenariusz pod siebie czyli nanosi własne poprawki:
- dodaje np. cytat na start;
- ewentualnie żart w dobrym guście;
- rozpoczyna krótką historią o kliencie lub branży;
- stawia prowokujące pytanie, na które potem odpowiada;
- mówi coś prowokującego, co skupi na nim uwagę gości itp.
- Przegaduję scenariusz z klientem, aby dopytać i rozwiać wszelkie wątpliwości, co do kolejności witania gości, zapraszania osób do przemówień, poprawności nazwisk itp.
- Prowadząc event komentuje wydarzenia na scenie, dopowiada, żartuje, na bieżąco reaguje na to co się dzieje, słowem dba, aby event płynął, był żywy, dynamiczny, a nie martwy (czyli czytany sztywno z kartki).
Tak to wygląda w wielkim skrócie, podsumowując:
Prowadzący „klepie od deski do deski” scenariusz klienta i się nie wychyla, nie daje nic od siebie. Jest OD-twórcą. Dobry konferansjer, z kolei, tworzy, pracuje i żyje scenariuszem. Te kilka zadrukowanych kartek papieru konferansjer traktuje jak zaproszenie do przygody, do fantastycznej podróży w magiczny świat klienta i jego gości. Dobry konferansjer jest od tego, aby zamienić pomysły i marzenia klienta, w atrakcyjny event. To ma być niezapomniany wieczór dla Cebie i Twojego klienta.
Kilka lat temu stworzyłem nawet autorski dekalog dobrego konferansjera. Bierzcie, czytajcie i wdrażajcie:
- Szanuj klienta swego jak siebie samego.
- Zawsze miej scenariusz imprezy, a jeśli go nie ma stwórz go sam.
- Nie improwizuj, to dobre w jazzie, ale na evencie polegniesz.
- Dowiedz się jaki jest twój zakres obowiązków na imprezie i w jakich godzinach musisz być na „standby`u”.
- Poznaj i naucz się nazwisk ważnych gości, pomyłek ci nie wybaczą.
- Nie oszczędzaj na hotelu. Jeśli imprezę masz daleko od domu, wyjedź dzień wcześniej i po prostu się wyśpij.
- Nie spóźniaj się, zawsze bądź na miejscu wcześniej, żeby wszystko dobrze sprawdzić: nazwiska (lubią się zmieniać w ostatniej chwili), mikrofon, scenę, laptop, rzutnik, obsługę techniczną oraz czy wszystko gra w twoim stroju.
- Nie idź w dżinsach na galę! Dostosuj swój strój do rangi imprezy. Jeśli nie wiesz jak się ubrać, spytaj klienta czego oczekuje.
- Jeśli jesteś łysy jak ja, a na sali są/będą kamery zainwestuj w puder transparentny. Świecąca się łysina fatalnie wygląda. A chyba nie chcesz, żeby widownia odniosła wrażenie, że się pocisz z nerwów?
- Nigdy nie pij w pracy! Nawet jeśli ktoś będzie cię przekonywał, że to dobre „na rozgrzewkę” lub „na odwagę” zawsze odmów. Reakcja organizmu na stres i alkohol może być zaskakująca, a konsekwencje mogą się okazać opłakane. Nie ryzykuj!
Foto: freepick.com.
.
